news     performances     multimedia     about theatre "A"                        polish version



giants
22 sierpnia 2011, 10:08:03

Są czasem tematy, które chodzą za człowiekiem całymi latami. Niektóre z nich nigdy nie doczekują się realizacji - inne mają w końcu szczęście trafić na swój czas.

Z żadnym innym projektem nie nosiliśmy się tak długo. 11 lat to szmat czasu. Ale w końcu finiszujemy.

“David” miał powstać jako trzeci “duży” musical - jeszcze za czasów naszej współpracy z gliwicką Kaną. Ponoć rozmowy na temat produkcji były mocno zaawansowane, miała w tym uczestniczyć finansowo jedna z dużych światowych firm ubezpieczeniowych… niestety wszystko wzięło w łeb po atakach na “World Trade Center”.

Taką przynajmniej wersję wydarzeń została mi przedstawiona przez ówczesnego szefa Kany.

Potem musieliśmy się usamodzielnić, teatr stał się de facto małą firmą, wiec nie tak łatwo było już realizować szalone artystyczne marzenia. Cóż - kiedy się próbuje żyć z teatru trzeba uważać … A to przecież miała być superprodukcja, z zaproszoną Gwiazdą, z mnóstwem wizualnych atrakcji…

Mijały lata, a perspektywa Davida coraz bardziej się oddalała. Niejako mimochodem pojawiła się szansa na złożenie dwóch projektów do Urzędu Marszałkowskiego - dostaliśmy trochę pieniędzy, więc rozliczyliśmy się z napisanego scenariusza i muzyki. W międzyczasie zginął tragicznie Maniek, dla którego było pisana rola Davida Króla.

I w końcu, mając już napisany scenariusz i muzykę, zaczęliśmy się zastanawiać czy aby na pewno powinniśmy robić ten spektakl - drogi, więc siłą rzeczy też kosztowny w eksploatacji.

Pod koniec 2010 roku postanowiliśmy jednak poszukać pieniędzy w gliwickim Urzędzie Miejskim. I wtedy zaczęła się nasza prywatna gehenna kilkumiesięcznego “rozkroku” - pomysł się spodobał, ale decyzja o przyznaniu środków przeciągała z miesiąca na miesiąc, a sugerowana data “premiery” (16.10.2011) zbliżała nieuchronnie. Nie skarżę się - stawka była stosunkowo wysoka a my byliśmy jedną z wielu organizacji wyciągających rękę po kasę.

Najgorszą chwile przeżyłem odbierając wydawałoby się najbardziej upragniony telefon. Pod koniec sierpnia kiedy prowadziłem warsztaty teatralne w Borach Tucholskich zadzwonił Leszek z informacją o tym, że dostaliśmy … jedną trzecią zakładanego budżetu i dwa miesiące na zrealizowanie premiery (w tym wakacyjny sierpień).

W pierwszym odruchu złości pomyślałem “no to się teraz ugryźcie”. Ale nie tak łatwo obrazić się na szansę, na którą czekało się 11 lat….

Zdeterminowany wykombinowałem tak - zrobimy i polepimy fragmenty spektaklu, wyprodukujemy kostiumy i scenografię, częściowo popłacimy zewnętrzne honoraria autorskie i - zaciskając zęby - dobrniemy do października (od maja pracowaliśmy już “va banque” z młodzieżą zaroszoną do udziału w “davidowych warsztatach“, więc planowany pokaz mógł być równocześnie zwieńczeniem kilkumiesięcznej pracy edukacyjnej). Wciąż jednak nie mieliśmy odtwórcy głównej roli - Davida Króla. Z braku lepszych pomysłów przepisałem część scenariusza dla Marcina Pogorzełki (rozbudowując wątek Saula), partie Batszeby powędrowały do jego żony Achinoam (Grażyna), zatrudniliśmy parę osób do pomocy przy produkcji gigantycznej scenografii (min. autorka plakatu Baśka, zaprzyjaźniony Maciek i Sebastian) i z językiem na brodzie wylądowaliśmy 16 października na 24 metrowej scenie na gliwickim Placu Krakowskim. Było zimno jak pieron (więc wokaliści już po kwadransie zaczęli tracić głos), przez scenografię przebijały zapalone okna Politechniki Śląskiej, zatrudniony akustyk miał nieusuwalne problemy z dźwiękiem, firma od rejestracji video i projekcji na telebimie najłagodniej rzecz ujmując “błąkała się“, a my ramię w ramię udowadnialiśmy przez bitą godzinę że ten spektakl jest całkiem solidnie zrobiony.

Na szczęście przyszło 2000 osób którym się raczej podobało niż nie podobało, więc Władza mogła się czuć usatysfakcjonowana (niestety dziś mamy tak, że miarą powodzenia imprezy przestaje być jej coraz bardziej trudna do zmierzenia wartość artystyczna, zaś bardziej liczą się stosowne tabelki weryfikujące rozliczne społeczne oddziaływania “iwentu“).

I właściwie można było zakończyć na tym śnić sen o Davidzie, ale…. przecież to miało być swoiste “opus magnum”, nasz spektakl jubileuszowy, zwieńczenie kilkuletnich marzeń, miało być PIĘKNIE….. Przede wszystkim jednak ta biblijna historia ZASŁUGIWAŁA na to, aby ją opowiedzieć w rzetelny sposób.

I zastanawiając się nad tym co dalej - zdesperowani pożyczyliśmy w końcu pieniądze… z banku (mając równocześnie na sumieniu nasze trzy zaległe teatralne pensje).

Równocześnie przydarzyła się ważna rozmowa o Panu Bogu z Adasiem Saczką, który wcześniej śpiewał partie wokalne w Pelikanie. Dotąd upierałem się, że Davida Króla miał grać jakiś “zryrany” życiem wokalista rockowy pod pięćdziesiątkę - więc Davida Pasterza mógł kreować nasz lekko po trzydziestce Leszek. W sukurs jednak przyszła szkoła baletowa w Bytomiu użyczając nam dwóch o połowę od Leszka młodszych tancerzy - w tej sytuacji David Król mógł także “odmłodnieć. I tak Adaś dostał główną rolę, a my mamy w obsadzie równocześnie dwóch kilkunastoletnich solistów baletu (Patryk i Maciek na zmianę w roli młodego Davida). Leszek zaś w końcu awansował na Uriasza, więc na scenie gra męża Batszeby (Grażyna, będąca prywatnie jego osobistą żoną).

Doszyliśmy parę kostiumów, zorganizowaliśmy próby, podrasowaliśmy scenografię i choreografię - i tak powstało przedstawienie zagrane przedpremierowo 26 maja w Gliwicach - Sośnicy.

A teraz chciałbym napisać o tym, co najważniejsze.

Ten spektakl to w gruncie rzeczy nie średnia wypadkowa wyścigu z czasem, bolesnych wyborów i wydartych psu z gardła pieniędzy. “David” to wspólne dzieło kilkudziesięciu osób, które uwierzyły razem ze mną, że warto opowiedzieć tę biblijną historię. To średnia wypadkowa talentów, pracy, ale przede wszystkim Obecności. Udało się doprowadzić do końca dzieło, które w normalnych warunkach należałoby zrobić przy trzy razy większym budżecie i z pomnożoną przez dwa ekipą współpracowników. Pomogli nam życzliwi ludzie - MDK w Gliwicach dając salę na próby w Bojkowie, p. Henryk Konwiński robiąc za niewielkie wynagrodzenie choreografię, Szkoła Baletowa w Bytomiu umożliwiając współpracę z dwójką młodych tancerzy i wielu innych.

Dziękuję wszystkim za determinację i cudowną obecność. Dziękuję Jackowi, Robertowi i Marcinowi za żmudny trud skomponowania muzyki. A Was zapraszam do Kalisza (plener) 18 czerwca na w końcu “wypasioną” premierę.

Gdyby wam jednak było za daleko - kolejne plenerowe spektakle odbędą się 26.06 w Jedlinie Zdroju, 28.07 w Kwidzyniu, a 08.08 w Jeleniej Górze.

W Październiku zaś zagramy już pod dachem w Chorzowie (na scenie ChCK) - najprawdopodobniej w ramach festiwalu “Stróże Poranka“. I mam nadzieję, że tam rozpocznie się “docelowa” kariera tytułu, przygotowywanego z myślą o scenach teatralnych.

Pozdrawiam, czekamy na Was zapraszając do obejrzenia “Davida”.

Mariusz Kozubek

NEWS

Trwają przygotowania do scenicznej premiery spektaklu „David” na scenie Chorzowskiego Centrum Kultury. Spektakl, który był prezentowany kilkukrotnie w ostatnim sezonie publiczności festiwalowej w wersji plenerowej (m.in. podczas kaliskiej La Strady i w Jeleniej Górze) doczeka się wersji scenicznej. Przedstawienie „David” utrzymane w konwencji rock-opery zostanie zaprezentowany w Chorzowie w ramach Międzynarodowego Festiwalu Stróżów Poranka. Chorzowska premiera zostanie sfilmowana, a jej rejestracja znajdzie się na planowanej płycie DVD z zapisem „Davida” Teatru „A”. Bilety na chorzowską premierę są do nabycia bezpośrednio u Organizatorów: http://www.chck.pl więcej informacji i rezerwacja biletów:
damian_b@chck.pl tel. (32) 349 78 72/63



DVD: " The Song of St. Francis"


David

version on-line




© teatr A, ul. Olchowa 48, 44-100 Gliwice, PL · e-mail: office@teatr-a.art.pl · tel: +48 693 394 158
---